1612

Tytuł: 1612: Chroniki smutnawa wriemeni
Produkcja: Rosja, 2007
Gatunek: Akcja
Dyrekcja: Władimir Chotinienko
Za udział wzięli: Żebrowski, jeden Hiszpan i różni Rosjanie
O co chodzi: Lachy atakować Rosja

– Pogwałciłbym
– No

Jakie to jest:Ktoś kiedyś powiedział, że trailery to największe oszustwo kinematografii. Coś w tym chyba jest: im lepszy trailer, tym potem większe rozczarowanie.

Film 1612 jest idealnym przykładem ilustrującym tę zasadę. Po obejrzeniu zwiastuna, po zdjęciach dostępnych w sieci, wywiadach Michała Żebrowskiego i… informacjach o budżecie spodziewałem się rosyjskiego Bravehearta a dostałem filmidło nie odbiegające poziomem od rodzimej „superprodukcji” czyli Ogniem i mieczem.

Wielka Smuta to jeden z najciekawszych okresów w dziejach Rzeczpospolitej i Rosji. Ni stąd, ni zowąd, rosnące w siłę państwo moskiewskie ogarnia zamęt. Początkowo nic nie wskazywało, że kryzys zapoczątkowany suszą i wynikającym z niej głodem okaże się groźny… i zapewne carowi, Borysowi Godunowowi, udałoby się opanować sytuację, gdyby na scenę dziejów nie wkroczyli polscy panowie z Dymitrem, „odnalezionym cudownie” synem Iwana Groźnego.

Prywatne przedsięwzięcie kresowych magnatów przekształciło się z czasem w zaangażowanie Korony i otwartą wojnę polsko-rosyjską a polskie wojska zajęły w 1610 roku Moskwę. Długo w niej nie pozostały, rychło wybuchło antypolskie powstanie i w 1612 roku, w wyniku wyczerpania się zapasów żywności i fiaska odsieczy, polska załoga Kremla wynegocjowała z powstańcami prawo honorowego odejścia ze sztandarami i pod bronią. W międzyczasie przez carski tron przewinęło się kilku carów a o mało co, nie zostałby carem królewicz Władysław, przyszły król Polski. Okres Wielkiej Smuty zakończyło objęcie tronu moskiewskiego przez Michała Romanowa.
Tak w wielkim skrócie, wygląda tło historyczne 1612, a właściwie, tak wyglądać powinno bo… film do historii ma się nijak.

Gdzie moja kariera?

Fabułę jednym zadaniem można by określić jako „od zera, do bohatera”. Mały chłopiec Andriej, wieśniak, podgląda kąpiące się dziewczyny. Jedną z nich jest carewna i w niej ów chłopiec się zakochuje. Po latach, drogi młodzieńca (Piotr Kisłow) i carewny (Wioletta Dawidowskaja) znów się splatają… Piękna kandydatka na moskiewski tron zniewolona przez okrutnego hetmana Kibowskiego (Michał Żebrowski), dowódcę polskich wojsk, jedzie wraz z polską armią, by w Moskwie wyjść za Kibowskiego i objąć carski tron. Nasz bohater jest w tym momencie zwykłym niewolnikiem – burłakiem… Nie będę streszczał filmu, bo może ktoś zechce toto obejrzeć, ale chyba nikogo nie zaskoczę, jeśli powiem, że długo burłaczyć nie będzie. W skład eskorty carewny prócz Polaków, wchodzą również najemnicy, a wśród nich, hiszpański zabijaka Alvar (Ramon Langa) i jego sługa Kostka (Artur Smolinow).

Nasz bohater, dzięki różnym zwrotom akcji, nadprzyrodzonym (o czym wspomnę za chwilę) interwencjom i pomocy przyjaciół pnie się w górę aż zostaje bohaterem Związku Radzieckiego… tfu, narodowym, a korona carów pojawia się na wyciągniecie ręki… W filmie pojawiają się również elementy rodem z fantasy. Od czasu do czasu przez ekran przemknie biały jednorożec (nie bardzo wiem po co…), jest też święty starzec słupnik przepowiadający przyszłość, i duch Alvara szkolący i wspierający w trudnych chwilach Andrieja.

Całość niestety jest strasznie naiwna, naciągana i nudna. Trudno nawet mówić o pozorach realizmu opowiadanej fabuły. Postacie są fikcyjne, wydarzenia również – a szkoda. Bo po co zmieniać coś, co samo w sobie jest ciekawe… Wpadek jest sporo, historię scenariusz potraktował bardzo umownie:

Mariaki Czarnawa Moria pazdrawliajut
mariaków Krasnawa Moria!

– Polska jazda to wyłącznie husaria. Każdy husarz, obowiązkowo ma piękne skrzydła z którymi się nie rozstaje. Podejrzewam, że w reżyserskiej wyobraźni, husarze nawet spać chodzili ze skrzydłami przytroczonymi do pleców…
– Husaria która konno szturmuje zamek – większą głupotę trudno wymyślić;
– Andriej w roli MacGyvera wzbudza jedynie gorzki śmiech politowania. Każdy, kto choć trochę interesuje się historią i militariami, lub chociażby nie spał na fizyce w podstawówce, za putinowskiego boga nie uwierzy w to, co wykoncypował scenarzysta.
No, chyba że uznamy to za kolejny element fantasy…
– Rosyjscy ninja z podwodnymi kuszami i podkowami w roli shurikenów bawią do łez;
– A całości dopełniają nudne jak flaki z olejem, pseudopatriotyczne przemowy, którymi co chwila raczy nas któryś z bohaterów.

Aktorsko niestety film prezentuje się równie marnie. Rosyjscy aktorzy grają strasznie sztucznie, patetycznie i z wdziękiem drewnianego kołka. Na ich tle wyraźnie wybija się „legia cudzoziemska” czyli Michał Żebrowski i Ramon Langa, którzy stworzyli postacie barwne, z krwi i kości, naturalne i przekonywające. I o ile rola Alvara to samograj, którego atuty hiszpański aktor jedynie zgrabnie wykorzystał, o tyle postać hetmana była moim zdaniem sporym wyzwaniem dla Żebrowskiego. Dlaczego? Ano dlatego, że scenariusz czynił z niego postać przerysowaną, istne zło wcielone, ocierające się w tym źle aż o śmieszność. Aktor słabszy, o mniejszym potencjale niż Michał Żebrowski, łatwo by w tę śmieszność mógł popaść. Na szczęście nasz legionista pokazał prawdziwą klasę i stworzył ciekawą postać, złą ale nie pozbawioną uczuć, humoru i odwagi, ogarniętą żądzą władzy i tragiczną, ale na pewno nie drewnianą, pompatyczną czy śmieszną. I na koniec, muszę przyznać że Żebrowski bardzo dobrze prezentował się w szlacheckim kostiumie, konno oraz pięknie robił szablą.

Człowiek-pochodnia zawsze się sprawdza

Oczekując na film miałem nadzieję na ciekawe sceny batalistyczne. Spodziewałem się rozmachu porównywalnego chociażby z Waterloo Bondarczuka. Niestety, nie dość że bitew na większa skalę jest mało, to jeszcze są po prostu nędzne a momentami wręcz śmieszne.

Film ma również kilka plusów. Prócz wspomnianych aktorów z importu, są nimi kostiumy, charakteryzacja i krajobrazy. Dobrze sprawił się również specjalista od pojedynków. Nie ma ich dużo, ale te, które są, wyglądają realistycznie i widowiskowo.
Niestety nie są one w stanie uratować filmu który jak dla mnie jest totalną klapą.

Na koniec kilka słów o politycznym tle filmu. Polacy mieszający w Rosji, osadzający carów, więżący ich, stojący załogą na Kremlu, rozbijający w puch przeważające rosyjskie armie to do dziś wrzód na rosyjskiej dumie. Ten film, zrobiony ponoć na zlecenie samego prezydenta Putina jest tego żywym świadectwem, podobnie jak święto narodowe, które zastąpiło rocznicę Rewolucji Październikowej czyli ustanowiony w 2005 roku na pamiątkę opuszczenia przez Polaków Kremla, Dzień Jedności Narodowej.
W założeniu miał być zapewne obrazem patriotycznym, antypolskim i krzepiącym rosyjskie serca. Ale jak to z zamówieniami politycznymi bywa, wyszedł gniot i to ani patriotyczny – Rosjanie niezbyt korzystnie w nim wypadają, ani antypolski, ani krzepiący… po prostu kiepski i nudny.

Nie polecam.

Gorąco natomiast polecam lekturę książek Tomasza Bohuna „Moskwa 1612” i „Moskwa w rękach Polaków. Pamiętniki dowódców i oficerów garnizonu w Moskwie”.

Written by: el F

 

Komenty FB

komentarzy

Komercha

6 Komentarze(y) na 1612

  1. Oj! wy Lachy! Ojczyzna! ja to wszystko czuje,
    Ja Rykow; car tak kaze, a ja was zaluje;
    Co nam do Lachow? Niechaj Moskwa dla Moskala,
    Polska dla Lacha; ale coz? Car nie pozwala!"

  2. Biały jednorożec , znaczy się, że Ruskie to jak androidy są i też śnią o elektronicznych owcach?

  3. Jak to powiedział niemiecki najemnik – szajse!

    Dodam jeszcze polskie kwestie słyszalne w tle – okropnie nienaturalne, m.in. "szybciej ku*wa!" i moje ulubione "rabować, rabować od tego jesteśmy" czy coś w tym guście 😀

  4. Dzięki za reckę. Podobała mi się (tym bardziej że jej autor zna się w temacie).

  5. dokładnie

    żeby to jeszcze było antypolskie, a to nawet nie jest prorosyjskie!

    wtedy może! to filmidło miałoby sens

    a i tak Ogniem i Mieczem bije to to na głowę.

  6. Słyszałem z odbrze poinformowanego źródła, że scenariusz modyfikował Władimir P 😉

Dodaj komentarz